Analiza bloga rodzina-cullen-zycie.blog.onet.pl, czyli rozkładanie ludzi na części pierwszeMiss Kropek podnosi rzuconą jej rękawicę. Spogląda na dołączoną karteczkę i uśmiecha się kpiąco pod nosem. Wyzwanie przyjęte! Van Ishu, miej się na baczności! Na początek chciałam rzucić wyzwanie Zgrozie . Zanalizuj tego bloga! „Najpierw czułam się ździwiona, a potem szczęśliwa.” [Ja także czułam się ździwiona, gdy to czytałam...] „Raz pojechała ze mną do specjalnego szpitala i zrobiono mi USG.” [Specjalnego? Psychiatrycznego?] „Edward kiedy się dowiedział był tak samo szczęśliwy jak ja.” [Ale najpierw chciał abym usunęła ciążę... Tak to już jest z tymi facetami.] „Imię dla chłopca nie było trudne do wymyślenia – Edward Junior.” [No tak, to logiczne. Ojciec ma na imię Edward, to syn będzie Edward Junior.] „Mój porut odbywał się w domu mego męża” [Twój CO?! Zresztą odbywał się w domu jej męża, więc pewnie ona mieszkała gdzie indziej. Ale dom jej męża był odpowiedni by odbywał się tam porut... czymkolwiek by on nie był.] „(...)umierałam wtedy Edward zaczął „wyjmować” dzieci, a później wstrzyknął jad prosto w moje serce.” [A potem uniósł je i krzyknął, bo nie wiedział jak odłożyć... Czym wstrzyknął? Jeżeli swoimi kłami to musiał je mieć niezwykle długie i giętkie, bo do serca nie prosto dotrzeć. Wniosek: Edward jest szablo zębnym kotem, którego zęby są niczym guma – rozciągalne w różne strony.] „Pamiętam moje pierwsze polowanie i to jak wszyscy bali się czy nie zabije dzieci.” [Polowałaś na... dzieci?! No to ja się nie dziwię wszystkim...] „Renesmee odziedziczyła po mnie kolor oczu,nos,usta oraz loki.” [Zapisałam jej to w testamencie.] „Często rozbawiała wszystkich swoim zachowaniem.” [Rozbawiała? Umarła? Oj...] „Po swoim ojcu otrzymał chyba całą resztę” [Całą resztę? Nie wnikam.] „Jest wrażliwy i pomocny(czasem wkurzający).” [Jest pomocny, więc jest wkurzający... tak się docenia pomoc dziecka!] „Nie tylko wyglądaja ale także zacowują się i ich rozum jest na poziomie 16-latka” [Nie tylko wyglądaja, ale także zacowują się jak szesnastolatki! A na dodatek ich rozum jest na tym poziomie! Ale nie każdy szesnastolatek jest inteligentny.] „W dodatku zostawiamy dzieci zupełnie same.!Tak CAŁKIEM same!!” [A nie... w KAWAŁKACH.!!] „Czekaliśmy aż nasze dzieci się obudzą by je pożegnać” [Na wieki wieków, amen.] „W pewnym momencie moj mąż mocno mnie przytulił i szepnął: -Wszystko będzie dobrze , więc proszę nie martw się tak.” [-Oni tylko rozniosą dom na strzępy. Rozwalą nam kuchnię, telewizor spalą, pomalują kredkami ścianę i sprowadzą do domu narkomanów. Ale nie martw się, to tylko dzieci!] „Jacob jest przyjacielem Nessie i Ed'a.Jeżeli zostawilibyśmy ich dwójkę czuliby się samotnie.” [Tak to przynajmniej Nessie nie będzie czuła się samotnie...] „Oboje spojrzeliśmy się w stronę schodów z których wydobył się dźwięk” [-Ej! Bez takich scen erotycznych! Gorszycie mnie! – zakrzyknęły schody, skrzypiąc gniewnie.] [Autorka]”Mam nadzieję że wam się spodobało.To moj pierwszt blog więc prosze o napisanie mi co powinnam zmienić lub co wam się podobało.” [A jakże, bardzo spodobało. A nie możemy napisać, co nam się nie podobało? :( ] „Oh ten Jacob zawsze mu do śmiechu.” [Och, ten śmiech, zawsze mu do Jacoba.] „Miał u nas swój pokój ponieważ nie chciał spać u siebie.” [No, wiadomo. Skoro ładniejsze mieszkanie...] „Cóż to wpojenie mnie przerażło ale teraz już przywykłam do tego czegoś” [Mnie też przerażła twoje opowiadanie. I to nie jest „to coś”, tylko wpojenie!] „Kiedyś Billy kazał wrócić Jacobowi do domu bez żadnych dyskusji.Od tamtego momentu Jacob nigdy u nas nie nocował.” [O! Jaki posłuszny... Jak piesek! Czyli... jak Jacob. To jak to jest w końcu? Jacob nigdy u was nie nocował, ale wiedział o tym od tamtego momentu?] „-Hey mała księżniczko.” [Tak po amerykańsku zaleciało...] „-Cześć-odpowiedział Jacob nie odrywając wzroku od Nessie.” [Nie odrywaj! Przecież zniszczysz oczy!] „Ed wtrącił mi się.Często tak robił kiedy coś mu nie pasowało.” [Eee... ja nie mam złych skojarzeń, nie mam złych skojarzeń...] „-Mamo nie jesteśmy żadnymi dzieciakami! - Ale wy jesteście dziećmi.Chodziło mi tylko o to żebyście się ubrali.Zaraz wyjeżdżamy.” [Nie jesteście dzieciakami, jesteście dziećmi. Ale chwilka! Przecież to nie dzieci wyjeżdżają, bo one zostają CAŁKIEM same, więc po co mają się ubierać?] „Później dotknęła mojego policzka i przekazała mi "Kocham Cię".” [A ja chwyciłam „Kocham Cię” i podałam dalej, do Edwarda] „Przede mną zjawił sie Ed i przytulił mnie.Chciało mi się płakać.” [... bo przytulił mnie Ed] „Przytuliłam moje pociechy i szeptając im "Kocham Was".” [... kazałam im podać je dalej. Pomijając fakt, że słowo „szeptając” nie istnieje...] „-Jak dojedziemy do zadzwonimy.” [Dojedziemy do Zadzwonimy, to taka miejscowość we Włoszech i wtedy może ewentualnie zadzwonimy do was] „Wsiadaliśmy już do samochodu kiedy Edward mówil.” [Co mówił? Co mnie ominęło?!] „Zamknęłam na chwilkę oczy przywołując wspomienia związane z dziećmi” [Przecież tak dawno ich nie widziałam... Zaledwie dwie minuty temu. Wspomiałam także jak przekazałam im „Kocham Was”] [Autorka]” Mam nadzieję że wam się spodob ;))” [Ależ bardzo nam się spodob!] [Autorka]” Komętujcie ;DD Pozdrowienia dla wszystkiech ;*” [Oj, tak, tak! Komętujmy, komętujmy. Ja także pozdrawiam wszystkiech] „-Jacob idziemy do twojego pokuju rozpakować cię.” [Najpierw otworzymy ci brzuch, wyciągniemy żołądek, wątrobę, nerkę i ślepą kiszkę, a potem zajmiemy się sprzątaniem twojego pokuju.] „Czemu zawsze się ze mnie śmieją?” [A nie wiem, tak jakoś...] „-Ale widze, że jednak lepiej będzie jeżeli pójdziemy na góre i szybko mnie rozpakujemy.” [Dobrowolne poddawanie się takiej operacji, to jak samobójstwo. To nie bajka dla dzieci.] „-Tak!-krzyknęłam” [Nie! – wrzasnęłam. Tylko nie do lasu!] „Miał takie mięciutkie futerko.” [Tak mięciutkie, że aż chciało się je mieć na sobie... Wybacz Jacob!] „Pamiętam jak raz zasnęłam na nim.” [Na futerku?! A buuu...] „-Szybko pospieszcie się.!!-krzyknęłam.” [-No szybciej się śpieszcie.!! Ile mam jeszcze na was czekać?!] „Pokój Jacoba jest pomalowany na granat” [Aaa! Ludzie ratujcie! Granat w pokoju na ścianie!] „Przy jednej ze ścian stała szafka na odzież.Obok niej stolik z telewizorem i różne półki.” [Różne półki też stały...] „Kiedy skończyliśmy rozpakowywać nowego lokatora, który nie miał zbyt dużo rzeczy” [Nawet nie miał dwóch nerek, tylko jedną...] „-Ja się pisze-powiedziałam lubiłam być z Jacobem w druzynie” [Piszesz się? Hmm... To czemu nie wstawiasz przecinków?] „Dotknęłam ciepły i miły w dotyku policzek(...)” [Dotknęłam go i wtedy stwierdziłam, że przecież jest miły w dotyku, bo go dotknęłam.] „-Tak zrobimy ale gdzie?” [Jak to gdzie? W lesie!] „Zawsze kiedy wiedziałam że biegniemy do lasu ubierałam lekką i przewiewną sukienkęno i biegałam po lesie bez butów.” [Bo byłam pół-człowieko-pół-wampiro-elfem. Nie wnikam, czym jest sukienkano i kiedy ją zdążyłaś ubrać.] „Biegłam przez drzewa i czułam jak delikatny wietrzyk rozwiewa mi włosy.” [I na dodatek jestem duchem! Biegam przez drzewa!] „Poczułam jak coś kładzie się koło mnie.” [Ja wiem, że go nie kochasz, ale żeby od razu „coś”...] „-O czym myślisz?-spytał się mnie.” [-O czym myślisz? - spytał się sam, a ja postanowiłam mu odpowiedzieć.] „-Kiedy ten Ed nas znajdzie.?!-spytał się Jacob.” [Ojej! Znów się sam siebie pyta? Może ma coś nie tak z głową? Szpital psychiatryczny, w którym Bella robiła sobie USG, poleca się na przyszłość.] „-No nareszcie cienki jestes jesli chodzi o szukanie.-powiedział Jacob.” [No w końcu! Ile ja czekać musiałem, żebyś ty był cienki!] „Bardzo się cieszyłam kiedy nagle Jacob zamienił się w wilka.” [O ten wredny...] „Napinał sie jakby chciał na mnie skoczyc” [Ja nie mam złych skojarzeń! Nie mam!] „Kiedy wszystko mu pokazałam spojrzał się na mnie.” [O, cholibka! Spojrzał się!] „-Chciałem cię obudzić bo dzisiaj idziesz do szkoły.-poinormował mnie -O,kurde!Zapomiałam.Która godzina?” [Poi... co? Poinormował? W scrablle byłabyś najlepsza... A, nie. Ty przecież zapomniałaś, że dzień minął.] „Wyciągnęłam czarne rurki i fioletową tunike z krótkim rękawkiem.” [Ja wszystko zrozumiem, ale nie rurki trzymane w szafie...] „-Czy zrobisz mi śniadanie, a ja się przez ten czas ubiore i umyje?” [-No nie wiem, to zależy czy zdążysz w tym czasie ubrać się i umyć, kiedy ja będę robił śniadanie...] „-Dobra.Ale co ty jesz bo chyba nie mam ci przyniesc krwi.?” [-Nie, nie. Wystarczy jak przyniesiesz wilka...] „Jacob poleciał do kuchni jak by się tam paliło.” [Kto wie, kto wie... Może tatuś miał dobre odczucia, co do dzieci...] „Zastałam na stole miske płatków i Jacoba uśmiechającego się.” [Także leżał na stole, w ręce trzymając łyżkę i opakowanie chocapicków] „- A gdzie Edward?-zapytalam siadając do stołu.” [Jak to gdzie? We Włoszech na tajnej jakby misji od Volturich.] „Jacob zaparkował, a ja poleciałam do szkoły” [Redbull naprawdę dodaje skrzydeł.] „Przez ostatnie dni Jacob zawoził mnie do szkoły.Zreszta nie tylko mnie bo Edwarda i siebie też.Jacoba przyjęli dzień po tym jak złożył papiery o przyjęcie do szkoły.” [Ale nadal mógł odwozić nas, kiedy mieliśmy na późniejsze godziny niż on.] „W stołówce siedzieliśmy we 4.Ja,Jacob,Ed i Zack” [Siedzieliśmy we cztery: ja, Jacobówna, Edwarda i Zackinia] „Zastanawiałam się właśnie czy nie zaprosić do siebie Zacka.Pan od matmy jest jakiś dziwny.Nosi sweterki w kropki albo kratki i do tego muszki.Wygląda jak klaun.” [Zack bardzo dobrze uczy matematyki, ale ubiera się jak klaun, więc go nie zaproszę do siebie. ] „Uff...Jakoś rozwiązałam to zadanie.” [Uff, jakoś przeczytałam to opowiadanie.] „Nagle usłyszałam dzwonek.Teraz mogłam już jechać do domu, ponieważ matma była moją ostatnią lekcją” [Dzwonek zadzwonił tak niespodziewanie, że aż pomyślałam, że mogę jechać do domu... A nie, chwilka... A czy mój prywatny kierowca skończył już lekcje?] „-Hey-przywitałam się.” [I znowu zaleciało amerykańskim] „-Cześć.Wyjaśnisz mi coś?!” [-Tak, oczywiście!! – krzyknęła na niego z nieoczekiwaną złością. Agresja budzi agresję.] „-Jjjase-zająkałam się.” [Miss Kropek wertuje słownik, poszukując słowa „zająkałam”. Nie, nie ma takiego.] „-Kim jest dla ciebie ten cały Jacob?” [On nie jest dla mnie cały! Jego nerka leży w moim pokoju jako ozdoba, a jego wątroba to mój obiad...] „-Tak!-krzyknęłam byłam zła bo nie wieży mi.” [Może nie jest taki wysoki, aby przyrównywać go do wieży...] „Mieszkacie ze sobą, on cie zawozi do szkoly i na przerwach mnie olewasz dla niego!” [-Ach, wybacz! Ale to taka fajna zabawa olewanie kogoś!] „Yyy...co? Ja go kocham jak nie wiem co” [Pewnie, dlatego go olewałaś...] „-Już raz byłam u ciebie, może dzisiaj ty do mnie przyjdziesz?-zapytałam.” [Już raz byłam u ciebie, więc nie wypada mi do ciebie po raz drugi przychodzić. Jeszcze nas ktoś zobaczy i sobie coś pomyśli... Np. wydające ze swojej strony odgłosy schody.] „Nasze języki odnalazły się.” [A rozumy zgubiły.] „W krótce nasz jakże nie winny pocałunek przerodził się w coś bardzo namiętnego.” [On nie jest winny! On jest octowy! A wkrótce stanie się jeszcze bardziej octowy.] „(...)my złapać trochce powietrza” [A Kali złowić trochce zwierzyny] „-Może być 18?” [Butelek wina? Jasne!] „Jacob i Ed wyszli do lasu.” [Uuu... JA NIE MAM SKOJARZEŃ!] „Nagle usłyszałam jak jakiś samochód wiechał do lasu.” [Przepraszam, co ten samochód zrobił? Wiochę?] „Specjalnie usiadłam sie w pokoju gościnnym na krześle.” [Usiadłaś na sobie w pokoju gościnnym na krześle? Hardcore.] „-zapytam sie go jak to jest w 2 klasie” [Po co się będziesz pytać, jak nie otrzymasz odpowiedzi? A poza tym jak możesz nie wiedzieć jak to jest w drugiej klasie!? A no tak, ty od razu miałaś szesnaście lat...] „-Hey-przywitał się.” [Uff, jak to dobrze, że nie muszę go już witać – pomyślałam, ocierając czoło z potu.] „On usiadł się na moje łóżko.” [Jesteście zgraną parą: ty siadasz się na krześle, a on siada się na łóżku.] „Chciałam mu odpowiedzieć ale znów mnie pocałował tym razem o wiele bardziej intensywnie i położył swoją dłoń na moim biodrze.” [Ach, ta dzisiejsza mUodzieSZ] „Ręke przesunął na moje udo i zaczął mnie macać nawet po tyłku.Nie miałam nic przeciwko w końcu był moim chłopakiem i mógł mnie troche podotykać.” [Ekhm... A ty go nie mogłaś trochę podotykać, bo byłaś jego dziewczyną. A poza tym, jakie on miał do tego prawo? Chyba żadne...] „Zrozumiałam, że chce ze mną uprawiać sex.Ale czy ja chce?Tego nie wiedziałam.Kiedy otrząsnęłam się z zamyśleń rozpią rozporek od moich spodni.Już chciał je mi zdjąć.Nagle pomyślałam:Nie! STOP! NIE CHCE TEGO!” [I wszystko w około nagle zatrzymało swój bieg. Odepchnęłam Zacka i wygarnęłam mu, że rozpią mój rozporek.] „Byłam już na samym staniku i majtkach.” [Stałam i krzyczałam o pomoc, machając chorągiewką] „Jacob złapał Zacka i odciągnął go ode mnie.Ed podszedł i wziął Zacka od Jacoba i wyszedł z nim z mojego pokoju” [Okazało się, że Zack był tylko lalką, którą Jacob i Ed mogli brać i wynosić. A Ed poszedł, ale nagle zmienił zdanie i wrócił, by wziąć laleczkę do zabawy.] „W pokoju było ciemno, a Jacob z Edwardem siedzieli koło mojego łóżka.Ed spał.” [Ed spał na siedząco koło jej łóżka... Nie miał własnego pokoju?!] [Autorka]„Mam nadzieję, że się wam podoba ;D” [Jak nigdy! Szczególnie ta samoobsługa bohaterów...] „Nagle usłyszeliśmy krzyki, a potem jak ta osoba nas woła. Nie wiedzieliśmy kto to.Jacob usłyszał , że to głos Renesmee.” [O, cholibka... Jacob usłyszał, że to głos Renesmee! Niesamowita budowa zdania.] „Dostałem od nich sms'a, że do mnie zadzwonią dzisiaj” [Już dojechali do Zadzwonimy? I wysłali sms’a! Praktyczni...] „Nie siedzieli normalnie.Jacob siedział oparty o kanape a Nessie siedziała u niego na kolanach i była oparta o niego” [Jacob zamienił się w krzesło.] „Zastanawiałem się czy coś mnie ominęło.Oni są parą?Jak tak to super.” [Mnie chyba także coś ominęło...] „Drr.Telefon zadzwonił.” [-Nessie, doktor Telefon do ciebie – powiedział Ed i podał siostrze słuchawkę.] „-Halo!?-powiedziałem do słuchawki.” [Powiedziałeś? Chyba się wydarłeś! ] „-Daj głośnik-szepnęła Renesmee.” [Posłuszny Edward podszedł do wieży stereo, odpiął głośnik i podał go Nessie.] „-Cześć dzieci.-głos mamy.” [O matko! Słyszymy głosy! Nie martwicie się, zawsze jest ten sam szpital psychiatryczny, w którym Bella robiła USG] „-No cześć co u was-sytałem” [CO zrobiłeś?!] „-Tak.A i jeszcze nie możemy długo rozmawiać.Więc chcemy coś wam powiedzieć” [-Mama jest w ciąży! – krzyknął uradowany.] „-Więc tak Volturi przesyłają do was dziewczynę, która wie o nas czyli wie że istnieją wampiry.” [Tak, tak. Przecież to logiczne, że skoro ona wie o was, to wie, że istnieją wampiry.] „-Jaki plan?-spytałem się.” [-Nie wiem – odpowiedziałem sobie.] „-Więc mamy zrozumieć, że jedzie tu obca śmiertelniczka która będzie tu mieszkać?-spytałem.” [Tak, macie to pojąć. Wiem, że trudne...] „-Jacob i Nessie są razem-powiedziałem spoglądając na Nessie.Zrobiła wkurzoną minę i rzuciła we mnie poduszką.” [... która nagle objawiła jej się, lewitując w powietrzu przed nią.] „Pokój nie był pusty stało w nim łóżko na dwie osoby i szafki.Tylko było dużo kurzu.Posprzątaliśmy. -Trzeba będzie pojechać z nią do sklepu kupić meble i takie tam różne.” [Pokój nie był pusty, ale trzeba będzie pojechać z nią do sklepu kupić meble i takie tam różne.] „Jak ona gotuje, normalnie pycha.” [Jak ona gotuje to unosi się pychą, czy co? A może robi przy gotowaniu takie „pych, pych”?] „Oby była brzydka wtedy nie miałbym żadnych problemów.” [Brak mi słów...] „Ness zrobiła zapiekanki z szynką.” [To faktycznie jest dobrą kucharką...] „.Byłem taki pełny , że poszłem spać.” [Tak się napełniłem wodą, że nawet niegramatycznie poszłem spać.] [Van Ish]Nie mówi się „poszłem”, tylko „poszyłem”! I to byłoby na tyle, moi mili. Mam wrażenie, że jak tak dalej pójdzie, to nie będziemy się mieścili na dziesięciu stronach. Ale może przemówimy niektórym do rozsądku i spróbują przynajmniej ulepszyć swój styl. I radzę w takich sytuacjach pisać do szuflady, a jak już się będzie miało pewność, że umie się pisać poprawnie(chodzi mi o ortografię i interpunkcję), to wtedy można próbować. I zapamiętajcie raz na zawsze! Nie można „pytać się”! Chyba, że zwracamy się do siebie, ale to już bardziej podbiega do szpitala psychiatrycznego. A przedmioty pojawiają się zazwyczaj znikąd! Aż dziwna sprawa! Ludzie! Apeluję, abyście używali POLSKICH LITER. Istnieją w naszym alfabecie takie literki jak „ą”, „ę”, „ć”, „ś”, „ź”, „ż”, „ń”, „ł”, „ó”. Oprócz tego istnieje coś takiego jak spacja, którą się wciska, jak kończy się zdanie i po każdym przecinku. Litości! Wasza wierna i oddana Miss Kropek. Święta Edwarzycja 22/01/2010 21:12:44 [Powrót] Komentuj |